Moje miejsce dowodzenia – drewniany sekretarzyk.

Po długich poszukiwaniach i pomysłach na swój kącik do pracy w końcu udało nam się znaleźć mebel, który spodobał się nam obojgu.
Mąż był ogólnie zgodny na prawie wszystko, grymasiłam ja i to bardzo.
Ile ja stron przeglądnęłam w poszukiwaniu inspiracji, ile ofert na portalach ogłoszeniowych.
Niezmiennie jednak wracałam do sekretarzyków.
Zależało mi bardzo, aby w momencie gdy nie korzystamy z komputera był schowany.
To było najważniejsze ze względu na fakt, że nasz kącik do pracy powstał w salonie.