Paluchy drożdżowe i kadry domowe.

Dzień dobry :).
Czy Wy wiecie, że już koniec stycznia?
No oczywiście, że wiecie, to tylko ja taka poza czasem :).
Nie mam pojęcia gdzie uciekł mi cały miesiąc.
Zmian u nas nie ma.
Po wirusówce mieliśmy tydzień spokoju
 i najprawdopodobniej od ubiegłej niedzieli jest u nas grypa.
Ale nie jest źle, także nie narzekam.
Posiedzimy sobie w domku, szkoda tylko, że ferie nam umkną
i nie skorzystamy z zimowej aury.
Widok z salonu zachęca
do wyjścia z domu.

Szybkie przemeblowanie w salonie.

W naszym domu chyba żadna rzecz na dłużej nie zagrzeje jednego miejsca :).
Mój mąż już nie komentuje, tylko pomaga mi przetaszczyć wszystko, dla czego znalazłam nową lokalizację :). Dzielny facet.
Nie wiem jak to jest, czy Wy macie podobnie, ale ja nie mogę zbyt długo egzystować w pomieszczeniu, w którym się nic nie zmienia.
W pewnym momencie zaczyna mnie wręcz drażnić, swędzą mnie ręce, aby po raz kolejny coś przestawić. Żeby mi się to kilka razy do roku przytrafiało to dałoby się to jakoś przetrwać.